Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
MY-SLO-VITZ!!

MY-SLO-VITZ!!

obiecałam nadrobić, to może zacznę w końcu.
jako, że samopoczucie pozwoliło na wzięcie jednego dnia "off" to opierniczanie się jest bardzo dobrą alternatywą. niestety skutkuje ono zabraniem się za tysiąc głupawych rzeczy (i tak dorobiłam się konta na myspace. ciekawe po co :p).
ale są też bardziej konstruktywne metody spędzania czasu (i zabierania go innym, sesese). na przykład mogę coś błyskotliwego napisać na blogu. o!
to zacznijmy od początku (ograniczając się do ubiegłego weekendu). najpierw było wałęsanie się po galerii czekając na pociąg, w którym jechała ona. ta mająca mi towarzyszyć przez cały weekend. ta, za którą bezczelnie tęskniłam. i przyjechała.
jak już skończyłyśmy biegać między płatkami śniegu to dostałyśmy się do domu. a tam czekała nas projekcja zdjęć z wcześniej wspominanego wesela.
następnie ogólna panika, bo należy zbierać się na koncert. na moje najlepsze z najlepszych, najukochańsze z kochanych- MYSLOVITZ!
przyjechałyśmy trochę spóźnione, jednak nie straciłyśmy nic, bo grał support. gdy już zostawiłyśmy kurtki w szatni (pieprzony mankament studia) rozpoczął się mozolny proces przeciskania się pod scenę. wiedzione instynktem samozachowawczym po chwili stałyśmy tuż naprzeciwko Rojka. z barierkami w żebrach. jednak wszystko za MYSLOVITZ.
skacząc i drąc się z całej siły spędziłyśmy cały koncert. jak grali "kraków" to myślałam, że moje gardło nie przetrzyma kolejnego "widzę cięęęęęę!!". całkiem przyjemną niespodzianką było to, że zagrali "james, radiogłowi i żuk..." i wtedy miałam pole do popisu. okazuje się, że akurat tą piosenkę nie każdy zna. zagrali kilka nowych, ale nie zabrakło starych dobrych hitów ("długość dźwięku..." całkowicie wyśpiewana przez dziki tłum, niesamowite, wyrąbane w kosmos wykonanie "chciałbym umrzeć z miłości", do tego "alexander", "szkalny człowiek", "gdzieś" i ostatnie "dla ciebie", kochany "uciekinier". jeszcze wiele innych. jednak najbardziej zabrakło mi "kilka uścisków, kilka snów" i "peggy brown". nie można mieć wszystkiego :d).
koncert najlepszy z najlepszych. MYSLOVITZ ma moją dozgonną miłość. zawsze.
po koncercie okazało się, że dziki tłum wyrwał mi z ręki kurtkę i bluzę (pidżamy porno!). ale na drugi dzień udało mi się ją odzyskać. chociaż nocne spacery po kazimierzu w jej bluzie, dwóch szalikach i jego polarze (tak, był mój Pigmalion) do najprzyjemniejszych nie należą. jednak wieczór piątkowy już został zaklasyfikowany do niezapomnianych.
przyszła sobota. w sobotę jak już doszłyśmy do siebie zafundowałyśmy sobie spacerek po galerii kazimierz łącznie z kinem. "alicja w krainie czarów". taki spokojny dzień. jednak nie byłybyśmy sobą gdyby nic się nie wydarzyło. poczyniłyśmy w galerii drobne zakupy. ale nie aż tak drobne, bo okazało się, że aby mieć na kino musimy coś oddać. padło na kolczyki. no trudno.
po kinie została zakupiona połóweczka. jako, że ona nie nawykła do picia nie przewidziała, iż nie powinna mi pozwalać robić jej drinka. pomimo tego, że drink był jeden (w proporcjach 3/7) późniejsze wino zrobiło swoje.
nauka dla wszystkich: nie otwierajcie zakorkowanego wina nożyczkami. nigdy. na prawdę. to nie jest bezpieczne. i nie mieszajcie wina z wódką.
nastąpiły szczere nocne rozmowy, a potem spanie.
przyszła niedziela. i żywi pozazdrościli umarłym. trawa rosła zbyt głośno. ale, że my się nie poddajemy, to ruszyłyśmy na rynek.
zwiedziłyśmy wystawy w bunkrze sztuki (ta górna na kaca morderce nie jest dobra- biały boli).
następnie, zmagając się z deszczem, poszukiwałyśmy jedzenia. gdy już ośrodki głodu się wyciszyły z butelką wody mineralnej (nieodłącznej tamtego dnia) już odliczając czas do przyjazdu pociągu wałęsałyśmy się bez życia po galerii krakowskiej.
pociąg przyjechał ciut przed czasem, to się wyściskałyśmy i oczekujemy do kwietnia. kiedy to znów się zobaczymy.
takie streszczenie tego intensywnego weekendu.
pozdra.... MY-SLO-VITZ!


wisienka 16/03/2010 13:58:25 [Powrót] Komentuj



Jejku, też masz pewną Onę, która przyjeżdża czasem pociągiem, chodzicie na koncerty, mieszacie alkohol i rozmawiacie długo w noc? :) Na szczęście ubiegły weekend też zaowocował w takie spotkanie:)
Fantastycznie, że koncert się podobał. Każde zdanie emanuje radością i tym specyficznym, pokoncertowym zachwytem, który ciężko wyrazić, choć jest tak silny ;)
A barierki w żebrach... uwielbiam!:D
Może kiedyś przyjdzie czas, że gdzieś tam w Studiu albo innym klubie spotkamy się na jakimś koncercie^^
szczur 22/03/2010 12:01:42
brak hosta | brak www IP: 80.50.131.150

A i owszem, jaskinie były chyba jedyną rzeczą, jaką Platon raczył się popisać przed toperzem, chociaż głównie o samo porównanie w tym wypadku fu chodziło. ^^
(a samemiu panu Platonowi chyba nie, ale to w sumie nieważne, bo fu go zdał już w zeszłym półroczu i półtora roku temu też :})

I sposób na kaca jest przez fu wypróbowany i całkiem dobry i wcale nie chce się po nim umierać, oczywiście jeśli się już człowiek i nietoperz zmusi do przełknięcia tego pfuj i pfsie. ^^'
Gorszy chyba jest od tego tylko koktajl z surowego jajka, pomarańczy i kefiru... (surowe jajka są fuj dlatego, że są surowe. Toperz tylko raz wypił surowe jajko i zalicza to do jednego z gorszych przeżyć w swoim życiu ==)
Kadr 20/03/2010 22:28:49
178.182.73.15.nat.umts.dynamic.eranet.pl | brak www IP: 178.182.73.15

^^
Z tego co Wisienka napisała, toperz wnioskuje, że darzy ona swój zespół miłością równą miłości toperza skierowanej ku Jelonkowi :}

A na kaca najlepsza jest jajecznica na drożdżach i posolona herbata z całą cytryną i trzema łyżeczkami cukru. (toperz zastrzega, że to jest niedobre)
I może jeszcze ibuprom do tego. ^^'

~pozdrawia nietopyrz
Kadr 20/03/2010 22:03:46
178.182.73.15.nat.umts.dynamic.eranet.pl | brak www IP: 178.182.73.15

Masz dość pospolitych ocenialni? Przenieś się więc w czasie o kilka wieków! Zapraszamy do ocenialni w klimacie Szekspira, konstruktywnie i ze smakiem.
szekspirowskie-oceny 19/03/2010 21:04:09
62.152.151.140.dsl.dynamic.eranet.pl | brak www IP: 62.152.151.140